Artykuł opublikowany pod adresem:     http://gigawat.net.pl/article/articleprint/1211/-1/86/

Warszawska spalarnia jest najtańszym źródłem ciepła dla stolicy


Informacje Numery Numer 05/2008

Dyrektywa: spalić śmieci!


Pokaż mi swoje śmieci, a powiem ci kim jesteś – głosi jedna z XX-wiecznych maksym. Ilość i kaloryczność „produkowanych” przez dzisiejsze społeczeństwa śmieci jest miernikiem ich zamożności. Jeszcze 20-30 lat w składzie kubła na śmieci w Polsce dominował popiół i resztki z kuchni. Butelki odstawiało się do skupu za całkiem przyzwoite pieniądze, zaś makulaturę wymieniało na papier toaletowy lub inne deficytowe dobra trwałego użytku jak np. niedostępny innym sposobem malakser. Nielicznie puszki po piwie trafiały wyłącznie do domowych kolekcji początkujących birofilistów, zaś butelki po złocistym napoju szły wyłącznie na wymianę. Wiele niepotrzebnych śmieci trafiało wprost do pieca.

Z chwilą likwidacji domowych palenisk i wprowadzeniem centralnego ogrzewania, wszystko co zbyteczne, musiało trafić do śmietnika. Dobrobyt sprawił, że śmieci mamy coraz więcej. Mieszkańcy dużych miast w Polsce produkują w tej chwili od 300 do 500 kg śmieci.

Ludzie dzisiaj wprawdzie mają świadomość konieczności segregowania śmieci, tylko w Polsce nie ma skutecznego i sprawnego mechanizmu czy sposobów skutecznie ułatwiających ten zabieg. I robią to w zasadzie nawiedzeni pasjonaci. W Niemczech trójdzielne kosze na śmieci obecne są na każdym kroku: w ultranowoczesnej fabryce, na ulicy, na dworcu kolejowym, na lotnisku, a nawet w pociągu. Nie ma też problemu poniewierających się na każdym kroku pustych „petów” po napojach, albowiem są one kaucjonowane. Przy czym, aby otrzymać zwrot kaucji, nie trzeba legitymować się dowodem osobistym wraz z paragonem. Wystarczy wrzucić peta do specjalnej prasy znajdującej się w każdym sklepie samoobsługowym i z kwitkiem udać się do kasy.

Bogaci mają bardziej energetyczne śmieci

W np. krakowskich śmieciach 20 proc. stanowią papier i tektura, 15 proc. tworzywa sztuczne, zaś 10 proc. - szkło. To interesujące, bo w ogólnopolskiej statystyce przodują tworzywa sztuczne (30,7 proc.), odpady organiczne (15,2 proc.), odpady mineralne (13 proc.), ziemia i popiół (13 proc.), papier i tektura (12,8 proc.), szkło (6,5 proc.), złom (5,8 proc.), tekstylia (3 proc.). Najwięcej śmieci wytwarzają mieszkańcy nowych osiedli – 37 proc., mieszkańcy starych bloków – 31 proc., mieszkańcy domków jednorodzinnych – 12 proc. i starych kamienic – 11 proc. Najbardziej kaloryczne odpady mają Amerykanie: 11 200 kJ/kg, zaś „najchudsze” pod względem energetycznym – Chiny: 4200 kJ/kg. Polska z wartością energetyczną – 6200 kJ/kg plasuje się w dolnych rejestrach tej wyliczanki uzasadniających jednak spalanie z odzyskiem ciepła, dla którego graniczną wielkością jest 5800 kJ/kg.


Kraj wartość energetyczna (kJ/kg)
USA 11 200
Wielka Brytania 9 200
Niemcy 9 000
Austria 9 000
Szwecja 8 800
Szwajcaria 8 500
Dania 8 400
Francja 8 400
Japonia 7 800
Luksemburg 7 500
Holandia 7 500
Belgia 7 300
Hiszpania 6 800
Włochy 6 700
Polska 6 200
Tajwan 5 900
Brazylia 5 200
Chiny 4 200


Spalanie odpadów daje energią cieplną i elektryczną, a także powoduje skuteczne zmniejszenie ich masy, rodzi jednak niebezpieczeństwo powstawania dioksyn, jako efektu niekontrolowanych reakcji chemicznych zachodzących podczas spalania tworzyw sztucznych zwierających: chlor, brom lub fluor. I nie jest to technologicznie nowy pomysł.

Instalacje do spalania śmieci powszechnie stosowane są w krajach starej Unii. Ich dynamiczny rozwój datuje się już od połowy lat sześćdziesiątych XX wieku i był odpowiedzią na coraz wyższy poziom dobrobytu objawiający się zwiększoną konsumpcją. Początkowo w krajach skandynawskich śmieci traktowane były jako normalne paliwo i ciepłownie z nich korzystające płaciły za dostawy tak jak za... węgiel. Przez ten czas obiekty produkujące energię cieplną i elektryczną ze śmieci przeszły długotrwałą rewolucyjną wręcz metamorfozę podążając za rosnącymi wymogami prawa wspólnotowego podnosząc systematycznie standardy bezpieczeństwa ekologicznego, osiągając wraz z wprowadzeniem w życie dyrektywy 2000/76/WE z 28 grudnia 2005 poziom, który w opinii uznanych autorytetów jest absolutnie bezpieczny dla środowiska i zdrowia ludzi. Można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że technologia spalania śmieci jest tylko nieco młodsza np. od... energetyki jądrowej.

370 spalarni w UE

w Polsce... 1

Ogółem w krajach UE funkcjonuje już ponad 370 spalarni. Ilościowo najwięcej spalarni ma Francja, bo 123, które spalają 34 proc. wszystkich śmieci. Za to największym odsetkiem – 54 proc. - spalanych śmieci – może pochwalić się Dania, która dysponuje 31 spalarniami. Niemcy mają ogółem 58 spalarni, które spalają 22 proc. śmieci. Niewiele mniej spalarni, bo 48, mają Włochy, które spalają w nich tylko 11 proc. swoich śmieci. Nie jest tajemnicą, że część włoskich śmieci jeździ do spalenia w... Niemczech, w czym specjalizują się północne landy w obszarze dawnej NRD. Szwecja spala 45 proc. swoich śmieci, ale czyni to w zaledwie 11 obiektach. Austria, która projekt wiedeńskiej spalarni śmieci powierzyła samemu Friedensreichowi Hundertwasserowi, znanemu nie tylko z awangardowej formy projektowanych budowli, ale także z działań na rzecz ochrony środowiska, spala zaledwie 10 proc. swoich odpadów w 5 spalarniach. Spalarnię ma także malutki Luksemburg, który w jednym tylko obiekcie spala 41 proc. śmieci. Najciekawszym przypadkiem jest Irlandia, która ma największy w starej Europie wskaźnik nagromadzenia śmieci, sięgający 869 kg na osobę, i w ogóle nie spala śmieci. Podobnie zachowują się Grecy, ale oni są w tej szczęśliwej sytuacji, że produkują najmniej śmieci ze starej Europy - tylko 433 kg na osobę rocznie. O 1 kg mniej niż Portugalczycy, którzy mają 3 spalarnie, w których spalają 22 proc. swoich śmieci. W krajach, które przystąpiły do UE 1 maja 2004 roku, a także w Bułgarii jak i Rumunii, technologia utylizacji śmieci poprzez spalanie jest dość egzotyczna. W tych krajach funkcjonuje w tej chwili łącznie osiem spalarni. Najwięcej bo 14 proc. swoich śmieci spalają Czesi, którzy dysponują 3 obiektami do termicznej utylizacji odpadów komunalnych. Słowacja ma dwie spalarnie, w których spala 5 proc. swoich śmieci. A Słowenia, Łotwa i Polska mają po jednej spalarni.

Francuzi czy Włosi dysponują dużą ilością obiektów o stosunkowo niewielkiej wydajności. Irlandczycy natomiast planują budowę w Dublinie spalarni o wydajności 600 tys. ton rocznie, której koszt ma wynieść 200 mln funtów. Z punktu widzenia optymalizacji kosztów budowy i późniejszej eksploatacji przyjmuje się za najlepsze w tej chwili rozwiązanie: spalarnię dwuliniową o wydajności każdej linii w granicach 200-250 tys. ton wyposażoną w ruszt mechaniczny, chłodzony powietrzem lub wodą z kotłem produkującym parę o temperaturze 400 stopni C i ciśnieniu 40 bar oraz suchą lub półsuchą instalację oczyszczania spalin, a także turbinę z upustem ciepłowniczym.

10 polskich projektów

W Polsce przygotowuje się dziesięć projektów instalacji do spalania odpadów komunalnych o łącznej wartości blisko 4 mld zł, przy dofinansowaniu z Funduszu Spójności na poziomie 2,226 mld zł. Przymierzają się do tego Łódź, Kraków, Warszawa (która już spalarnię ma), Białystok, Gdańsk, Ruda Śląska, Katowice, Poznań, region koniński i Szczecin. Warunkiem powstania spalarni, nie są w tej chwili pieniądze, bo o nie relatywnie - przy wsparciu z funduszy unijnych - łatwo, a uzyskanie akceptacji społecznej. Socjologowie opisali już szczegółowo efekt nimby i banana. W polskich realiach mszczą się lata arogancji władzy także tej samorządowej, wywodzącej się z ludu, która po uzyskaniu mandatu zaczyna prowadzić własną politykę... Istotny także jest strach przed nowym i nieznanym oraz obawa o utratę wartości mieszkania czy domu znajdującego się w bezpośredniej bliskości takiego obiektu. Zwłaszcza, że w polskich relacjach, nieruchomości mieszkaniowe to efekt dorobku niekiedy dwóch pokoleń. Tłumaczenie, że skoro tak ekologiczne społeczności jak Szwedzi czy Duńczycy akceptują takie obiekty od dziesięcioleci, nie znajduje nawet chęci wysłuchania... Dotychczasowe polskie doświadczenia pokazują, że uzyskanie takiej akceptacji może być w ogóle niemożliwe, a jeśli już - to na obszarze typowej „zielonej łąki”, gdzieś daleko poza miastem, bez dostępu do sieci przesyłowych, gwarantujących odbiór wyprodukowanego ciepła i energii elektrycznej (które mają przecież status „zielonej energii”), a także jakiejkolwiek infrastruktury.

ZUSOK

W Warszawie działa pierwszy w Polsce Zakład Unieszkodliwiania Stałych Odpadów Komunalnych. W jego strukturze działa spalarnia. Jak działa? Odpady komunalne dostarczane są do ZUSOK transportem samochodowym. Tu trafiają do bunkra odpadów do segregacji. Następnie podawane są na linię wstępnej segregacji, gdzie następuje rozdział strumienia odpadów na dwie frakcje: do 300 mm i powyżej, które to trafiają do kabiny sortowniczej. Tu oddzielane jest szkło, metale, balast, odpady niebezpieczne (np. akumulatory, chemikalia itp.) oraz zawracane są do rozdrobnienia odpady wielkogabarytowe (np. rulony materiału, folii, elementy drewniane itp.). Frakcja powyżej 300 mm, po rozdrobnieniu na młynach młotkowych łączy się ze strumieniem odpadów do 300 mm i łącznie kierowane są na dwie linie segregacji mechanicznej, gdzie oddziela się frakcję mineralną i organiczną od frakcji palnej. Frakcja palna podawana jest do leja zasypowego pieca rusztowego. Odpady spalane są w temperaturze od 850 do 1150 stopni C, a powstający żużel kierowany jest do leja z kurtyną wodną, gdzie następuje jego schłodzenie. Powietrze konieczne w procesie spalania czerpane jest z bunkrów gdzie gromadzone są opady tworząc tam podciśnienie, które zapobiega przedostawaniu się fetoru na zewnątrz. Spaliny z komory spalania, przepływają do komory dopalania, pracującej w temperaturze 1050 stopni C, a następnie kierowane są do kotła odzysknicowego. Tu powstaje para przegrzana o temperaturze 380 stopni C i ciśnieniu 18 bar. Para podawana jest na turbozespół o mocy 1,5-1,8 MW, który wytwarza energię elektryczną. Dalej znajduje się – oddany do użytku w lipcu 2007 – blok ciepłowniczy, składający się z dwóch wymienników płytowych o mocy 10 MWt każdy. Początkowo, gdy turbozespół pracował bez bloku ciepłowniczego, był w stanie wytworzyć 345 kWht. Po uruchomieniu bloku ciepłowniczego, jego wydajność spadła do poziomu 290 kWht. Jednocześnie pojawiła się energia cieplna wytwarzana w skojarzeniu. 5,9 GJt spalanych odpadów przy pracy podstawowej, 6,3GJt przy pracy podszczytowej i 6,9 GJt przy pracy szczytowej. Blok ciepłowniczy ZUSOK jest najtańszym źródłem energii cieplnej w Warszawie, jego moc stanowi jednak tylko 0,21 proc. mocy dyspozycyjnej wszystkich elektrociepłowni i ciepłowni szczytowych. Roczny zysk ze sprzedaży ciepła powinien wynieść 3 mln zł rocznie.

RAFAKO w akcji

I chociaż spalanie śmieci nie cieszy się do tej pory w Polsce specjalną popularnością to jednak polska firma RAFAKO jest cenionym w Europie producentem kotłów eksploatowanych w spalarniach odpadów przemysłowych i komunalnych, wśród nich są również kotły dedykowane konstrukcyjnie do spalania biomasy w postaci zrębków, kory i trocin. Od 1992 roku, a więc od ponad 15 lat na liście referencyjnej figuruje ponad 50 kotłów dla odbiorców w: Szwajcarii, Holandii, Francji, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Danii, Szwecji. Belgii, Hiszpanii czy Austrii. Zrealizowane do tej pory przez RAFAKO kotły współpracują zarówno z systemem rusztowym, ze stacjonarnym złożem fluidalnym jak i z piecem obrotowym. Ciekawym przykładem zupełnie nietypowej konstrukcji jest kocioł OS dla spalarni odpadów w Mannheim w Niemczech. Para z tego kotła kierowana jest do wspólnego dla całej elektrowni wysokociśnieniowego kolektora stąd jej niespotykane, jak dla spalarni odpadów, parametry: temperatura 500 stopni Celsjusza i ciśnienie 12 Mpa. Z kolei dla zakładu w Herbrechtingen zbudowano kocioł do spalania biomasy OS-54 wyposażony w stacjonarne złoże fluidalne.






| Powrót |

Artykuł opublikowany pod adresem:     http://gigawat.net.pl/article/articleprint/1211/-1/86/

Copyright (C) Gigawat Energia 2002