Artykuł opublikowany pod adresem:     http://gigawat.net.pl/article/articleprint/1193/-1/85/

Taniec z gwiazdami na linii wysokiego napięcia


Informacje Numery Numer 04/2008

Z prof. dr hab. inż. Antonim Tajdusiem, rektorem AGH, nowo powołanym przewodniczącym Rady Nadzorczej TAURON Polska Energia rozmawia Jacek Balcewicz

- Czy fakt powołania przewodniczącego Komitetu Sterującego dla Przygotowania Zagospodarowania Legnickiego Zagłębia Górniczo-Energetycznego Węgla Brunatnego na stanowisko przewodniczącego Rady Nadzorczej TAURON Polskiej Energii – drugiego co do wielkości producenta energii elektrycznej w Polsce i największego jej sprzedawcy oznacza zainteresowaniem grupy dotychczas opierającej swoją działalność całkowicie na węglu kamiennym także węglem brunatnym?

- Zacytuję napisy końcowe towarzyszące zazwyczaj serialom kryminalnym emitowanym w komercyjnych stacjach telewizyjnych: „zbieżność faktów, osób i nazwisk jest przypadkowa oraz całkowicie niezamierzona”.

- Branżowi analitycy z tych dwóch niezależnych od siebie faktów wyciągają jednak wspólne i daleko idące wnioski.

- Przewodniczącym Zespołu ds. Zagospodarowania Zagłębia Legnickiego zostałem trochę przez przypadek, dziedzicząc niejako intelektualny spadek po zmarłym przed rokiem profesorze Adamie Stefanie Trembeckim, który będąc już na emeryturze, kierował pod koniec swojego życia Wyższą Szkołą Menedżerską w Legnicy i chciał zwrócić uwagę na obecność złoża legnickiego. Ten komitet jest ciałem całkowicie społecznym, który sygnalizuje tylko: mamy w Polsce piękne złoże, pięć razy większe od złoża bełchatowskiego i nie można go zmarnować. Mamy alternatywę dla zagospodarowania potencjału po kopalniach miedzi, które w dającym się już dokładnie policzyć czasie wyczerpią swoje zasoby.

- A TAURON?

- Akurat w wigilię przeglądałem internet, gdzie znalazłem ogłoszenie o konkursie na członków rady nadzorczej TAURONU. I pomyślałem: czemu by akurat nie spróbować. Ponieważ termin składania dokumentów był dość krótki, więc z góralskiej przekory to zrobiłem, nie licząc jednak specjalnie na wielki sukces.

- I wystartował Pan do tego castingu - intelektualnego tańca z gwiazdami na linii wysokiego napięcia?

- Tak, wziąłem udział w tym castingu na linii wysokiego napięcia...

- Uczelniane plotki mówią, że zrobił Pan to dlatego, by uniknąć po raz kolejny zasiadania w radzie nadzorczej, którejś z firm węglowych?

- Nie, nie... wcale nie dlatego. Chciałem popatrzeć na całe zagadnienie jakby z szerszej perspektywy. Wielokrotnie zasiadałem w radach spółek węglowych czy Kompanii Węglowej. Chciałem przypilnować, by to co z takim trudem górnicy wydobywają spod ziemi, było jak najlepiej przetwarzane i w formie energii elektrycznej jak najsprawniej dystrybuowane wśród społeczeństwa za rozsądną, ale i godziwą cenę. Natomiast kiedy zaproponowano mi bym przewodził radzie nadzorczej, trochę się obawiałem czy - wobec licznych obowiązków na uczelni, która jest w tej chwili jak wielka fabryka - podołam. Zwłaszcza, że na początku należało wybrać nowy zarząd pamiętając cały czas, że jest to jednostka, która została powołana do życia zupełnie niedawno, w związku z czym nie wytworzyła jeszcze struktur, które pozwoliłyby jej na sprawne funkcjonowanie w okresie interregnum. To było pewne wyzwanie. I myślę, że szybko i sprawnie wyłoniliśmy zarząd, który uważam za najlepszy z możliwych. Zresztą powiem – na szczęście - słabych propozycji nie było.

- Późnym latem ubiegłego roku TAURON z KGHM-em podpisał list intencyjny w sprawie wspólnej budowy elektrociepłowni. Była to bodaj pierwsza publiczna deklaracja nowo powołanej do życia firmy. KGHM z kolei przez wiele lat, nieskutecznie zresztą, próbował ten projekt energetyczny zrealizować na własną rękę.

- Przyznam się szczerze, że o istnieniu tego listu dowiedziałem się miesiąc temu. Mówi się tam o paliwie gazowym względnie o węglu kamiennym. I jest tu pewien paradoks, bo ten węgiel z Górnego Śląska na Dolny Śląsk trzeba będzie przywieźć, podczas gdy pod ziemią czeka węgiel brunatny dobrej jakości... Jeśli dalej będziemy brnąć w tym kierunku to trzeba będzie budować port węglowy na Odrze w Głogowie. A to będą dodatkowe koszty i niewykluczone, że trafi do niego węgiel rosyjski z Syberii na przykład. W ubiegłym roku na polski rynek trafiło już 7 mln ton rosyjskiego węgla. Najstarsi polscy górnicy w grobach się przewracają.

- Polska gospodarka jest gospodarką rynkową i otwartą to znaczy, że metodami administracyjnymi, bez uzasadnionych, naprawdę ważnych powodów nie da się powstrzymać importu towarów z konkretnego kierunku... A przychodzi nam konkurować z gospodarkami, które nie są ani rynkowe, ani otwarte. A taką gospodarką jest na pewno gospodarka rosyjska, gdzie koszty transportu rzeczonego węgla ustalane są w trybie administracyjnym realizującym podstawowy interes branży wydobywczej...

- A u nas tak nie jest?

- Tylko odwrotnie!!!

- My staramy się i jesteśmy tego już bliscy, by cena węgla pokrywała w całości koszty jego wydobycia. Natomiast jeśli idzie o transport, to w całości zależy on od decyzji państwa. I dzisiaj sytuacja wygląda w ten sposób, że większości towarów masowych zaprzestano transportowania koleją, w związku z tym wszystkie stałe koszty utrzymania kolei próbuje się przerzucić na jedyny towar masowy transportowany jeszcze w znaczącej skali „żelaznymi szlakami” czyli na węgiel. Więc górnictwo musi utrzymać przy okazji także i kolej. I mamy to co mamy, że rosyjski węgiel wydobyty na Syberii, w polskich portach jest porównywalny cenowo z polskim węglem ze Śląska.

- TAURON jest mniejszy od PGE, ale zaryzykuję stwierdzenie - sprawniejszy. Ma naturalną, przejrzystą strukturę. Jądrem tej firmy jest PKE, który postarał się zawczasu o zbudowanie własnego zaplecza wydobywczego w postaci Południowego Koncernu Węglowego. Otoczony jest dwoma koncernami dystrybucyjnymi: Energią PRO od zachodu i Enionem od wschodu.

- Tauron ma wielką szansę przed sobą, ale nadal jest to korporacja, która wymaga wielkich pieniędzy na konieczne inwestycje... Podobnie ze strukturą, której ostateczny kształt wymaga jeszcze znacznych korekt. Weźmy choćby relacje PKW i PKE, dzisiaj PKW jest córką PKE. Natomiast jeśli kupimy, a wszystko na to wskazuje, jeszcze jedną kopalnię, aby stanowiły one już znaczącą siłę, to wydobycie węgla powinno być w obrębie korporacji na tym samym poziomie, co generacja energii. Choćby nawet po to, aby z poziomu właściciela podejmować strategiczne, ale równoprawne wobec wszystkich obszarów aktywności firmy decyzje.

- Prezes zarządu jest energetykiem, przewodniczący rady nadzorczej jest górnikiem więc mamy równowagę...

- Rada Nadzorcza nadzoruje pracę zarządu, to zarząd przygotowuje programy rozwojowe firmy, my je tylko co najwyżej korygujemy, a przede wszystkim akceptujemy... Ale górnictwo jest mi bliskie więc tylko zwrócę uwagę na kopalnię „Janina”, która może być wspaniałym zakładem wydobywczym z gigantycznymi, jak na nasze warunki, zasobami. Ale te zasoby są nieudostępnione w większości. Trzeba tam wejść na poziom 207, a to wymaga – mówię z pamięci – pogłębienia szybów o ok. 300 metrów. To z kolei wymaga decyzji i... pieniędzy. Ale daje szansę na dobry węgiel i pożegnanie się z problemami, które w tej chwili nękają tę kopalnię. Ma wodę...

-... i metan...

- Nie, metanu tam już w tej chwili prawie nie ma. Ale są bardzo słabe skały w spągu, które nieustannie mają tendencję do wypiętrzania się, co sprawia, że trudno osiągnąć zadowalający postęp robót i - na dodatek - mnóstwo uskoków przecinających złoże. Jeśli zejdziemy niżej do pokładu 207, który jest wdzięczny do eksploatacji, bo występuje na sąsiednich kopalniach i znany jest z autopsji, to można będzie radykalnie zwiększyć wydajność, a przez to obniżyć koszty wydobycia. Jedynym mankamentem mogą być słone wody, które z dużym prawdopodobieństwem można tam napotkać. Ale z tym potrafimy sobie już radzić. To jest szczegółowy przypadek. Jeden z wielu. Stoją jednak przed nami decyzje strategiczne, czy w pierwszej kolejności dofinansowywać wytwórców energii elektrycznej, dystrybutorów czy zabezpieczenie w paliwa, a więc kopalnie. W TAURONIE jestem krótko, ale wszędzie widać, mimo wszystko, brak pieniędzy na inwestycje.

- Wydaje mi się, że strategiczną i kluczową decyzją może być połączenie Enionu i EnergiiPRO, bo przecież dwaj bracia bliźniacy tego samego ojca nie będą prowadzili między sobą otwartej walki konkurencyjnej i wzajemnie nie będą wyciągać sobie – w myśli ideałów wojny o prawdziwie wolny rynek energii w Polsce - co lepszych klientów.

- Myślę, że na taką szczegółową rozmowę umówimy się za dwa miesiące. Naszym pierwszoplanowym zadaniem był wybór nowego zarządu. Poprzedni zarząd – jak wiadomo - z różnych powodów działał w składzie tylko dwuosobowym. Wybierając nowe kierownictwo TAURONU, braliśmy pod uwagę dotychczasowy dorobek zawodowy i doświadczenie praktyczne, znajomość prawa spółek handlowych, jak i przełożenia na prawo energetyczne czy górnicze i trzeci najważniejszy element to: koncepcja funkcjonowania TAURONU w przyszłości. Prawie wszyscy kandydaci mieli dość dobrze sprecyzowane poglądy na temat przyszłości tej firmy. Teraz czekamy na oficjalny program działania nowego zarządu.

- W takim razie dziękuję za rozmowę – trzymam za słowo – i umawiam się już dzisiaj na kolejną, bardziej szczegółową rozmowę za dwa miesiące.

 



| Powrót |

Artykuł opublikowany pod adresem:     http://gigawat.net.pl/article/articleprint/1193/-1/85/

Copyright (C) Gigawat Energia 2002