Artykuł opublikowany pod adresem:     http://gigawat.net.pl/article/articleprint/924/-1/72/

Azerskie kłopoty z gazem


Informacje Numery Numer 01/2007

Po Białorusi, Gruzji i Ukrainie, także i Azerbejdżan stanął przed perspektywą odcięcia dostaw rosyjskiego gazu.

Państwo to tylko w 2006 roku kupiło od Gazpromu przeszło 4,5 mld m3 i jest najważniejszym klientem rosyjskiego potentata w regionie kaspijskim.

Tak ogromne zapotrzebowanie to efekt uboczny energochłonności tutejszej gospodarki, za co odpowiada w dużej mierze sektor wydobywczo-petrochemiczny. Wstrzymanie dostaw gazu ziemnego zaszkodzi zatem miejscowemu wydobyciu i przeróbce ropy.

Azerbejdżan zrezygnuje z rosyjskiego gazu – oświadczył prezydent państwowej kompanii naftowej - Rownag Abdułłajew – jeśli podrożeje on do 235 USD za 1000 m3, a takiej właśnie ceny zażyczył sobie Gazprom za dostarczany do Azerbejdżanu surowiec. To ostatnimi laty kolejna już podwyżka, jaką rosyjski koncern zaaplikował rządowi w Baku. Wystawione w 2005 roku rachunki za każde 1000 m3 dla Azerbejdżanu opiewały na zaledwie 60 USD, w 2006 roku była to już kwota niemal dwa razy wyższa bo 110 USD, na nowe, zbliżone procentowo podniesienie stawek od 2007 roku kraj ten już jednak się nie godzi.

Wszystkie kraje Wspólnoty Niepodległych Państw powinny otrzymywać gaz na podobnych zasadach i po zbliżonych taryfach – to najczęściej przytaczany tu argument przeciwko podwyżce. Lokalne media i politycy chętnie uciekają się do przykładów. Dlaczego Ukraina ma otrzymywać go za 130, Armenia po 110, a my tak drogo? – to retoryczne pytanie powtarzane jest niczym mantra.

Tymczasem „Gazprom Export” – spółka córka rosyjskiego monopolisty odpowiedzialna za sprzedaż zagraniczną – brak zgody władz Azerbejdżanu na podwyżkę uznał za wypowiedzenie umowy na dostawy surowca. Taki komunikat przekazał podczas niedawnej konferencji prasowej jej wiceprezes - Aleksandr Miedwiediew.

Interpretacja ta na pewno nie nastraja optymistycznie władz w Baku. Choć w najbliższym otoczeniu Azerbejdżanu nie brak producentów gazu, to jednak nie da się importem z Iranu, Turkmenistanu czy Kazachstanu zastąpić w krótkim czasie rosyjskich dostaw. Nie ma bowiem mogącej temu służyć infrastruktury, gdyż wszystkie dostępne magistrale przesyłowe tego surowca przystosowane są do odbioru gazu od rosyjskiego monopolisty albo doń należą. Ponadto trudno będzie im znaleźć naprędce tak znaczną ilość niezakontraktowanego już gazu. Nie ułatwia tego też sytuacja w Turkmenistanie, gdzie po śmierci prezydenta Nijazowa – popularnego Turkmenbaszy – sytuacja zdaje się być nie do końca stabilna i na dobrą sprawę nie wiadomo, z kim prowadzić ewentualne negocjacje i kto pozostaje wiarygodnym partnerem do rozmów na temat dostaw gazu do Azerbejdżanu.

Dokończenie znajdziesz w wydaniu papierowym. Zamów prenumeratę miesięcznika ENERGIA GIGAWAT w cenie 108 zł za cały rok, 54 zł - za pół roku lub 27 zł - za kwartał. Możesz skorzystać z formularza, który znajdziesz tutaj

Zamów prenumeratę




| Powrót |

Artykuł opublikowany pod adresem:     http://gigawat.net.pl/article/articleprint/924/-1/72/

Copyright (C) Gigawat Energia 2002