Energetyka tradycyjna
  Energ. niekonwencjonalna
  Informatyka w energetyce
  Kraj w skrócie
   Świat w skrócie
REDAKCJA     PRENUMERATA     REKLAMA     WSPÓŁPRACA     ARCHIWUM

    SZUKAJ
   
    w powyższe pole
    wpisz szukane słowo


 Aktualności

 

Informacje Numery Numer 02/2006

Ile i jakich megapodmiotów? - oto jest pytanie: Dwa czy trzy?


Bog trojcu ljiubit’ – mawiają bracia Rosjanie. Natomiast Krzysztof Cugowski, senator z ramienia rządzącego obecnie w Polsce Prawa i Sprawiedliwości od dobrych paru lat śpiewa, z powodzeniem, że “do tanga trzeba dwojga”.

Dzisiaj już nikt nie ma wątpliwości co do sensowności integracji pionowej w łonie polskiej elektroenergetyki. I nikt nie wątpi, że naturalnymi jądrami konsolidacji będą PKE i BOT. Tym niemniej trwa zajadła dyskusja, czy polska elektroenergetyka ma być skonsolidowana w dwóch czy też trzech wielkich... holdingach lub koncernach. Zaraz po wyborach, na przełomie listopada i grudnia wszyscy zainteresowani na wyścigi pisali programy konsolidacji. Każdy swój, i każdy oczywiście z sobą w roli głównej, i ustawiali się w kolejce przed gabinetem premiera Marcinkiewicza.

Jako pierwsza swoją partyturę zaniosła “dystrybucja” zakładając wyrzucenie na margines PSE i zepchnięcie na drugi plan wytwarzania. Z kolei wytwórcy nie pozostali dłużni dystrybucji i w swoich programach odwrócili role. Dlatego też w dokumentach rządowych dyplomatycznie nie przesądza się, kto będzie liderem narodowej megagrupy: BOT, PSE czy może gdańska Energa?
Teraz z kolei strona rządowa zaproponowała swoją wizję polskiej energetyki.

Warianty są trzy

Pierwszy wariant przewiduje budowę 3 silnych podmiotów. Pierwszy, ma być stworzony przez grupę BOT GiE, PSE (pozbawione wydzielonego operatora systemu przesyłowego, ale za to z cennym pakietem akcji Polkomtela i znacznie mniej cennymi akcjami “Telewizji Familijnej”), ZE Dolna Odra oraz spółkami dystrybucyjnymi: Łódzki ZE, ZE Łódź Teren, grupami Energa, EnergiaPro i Enea. Drugi to PKE (i tu nie ma wątpliwości, kto będzie jądrem konsolidacji) oraz Enion oraz formalnie nie istniejąca jeszcze Energetyka Podkarpacka, a trzeci to Wschodnia Grupa Energetyczna, czyli 5 spółek dystrybucyjnych oraz elektrownie Kozienice i Ostrołęka ewentualnie jeszcze “Lubelski Węgiel”.
BOT-PSE-Energa miałyby pozostać w rękach Skarbu Państwa, natomiast PKE i grupa wschodnia trafiłyby w ręce inwestora strategicznego w transakcji pakietowej względnie poprzez Giełdę.

Drugi wariant przewiduje połączenie grupy BOT, PSE (oczywiście bez działalności przesyłowej) z elektrowniami Kozienice i Ostrołęka oraz firmami dystrybucyjnymi: ŁZE, ZE ŁT i Energa, EnergiaPro i WGE. Drugi podmiot - tak jak w wariancie pierwszym - utworzą: PKE, Enion i Energetyka Podkarpacka. Natomiast trzeci czyli tzw. Zachodnia Grupa Energetyczna powstanie na bazie ENEI i ZE Dolna Odra.
W tym przypadku, podobnie jak w wariancie pierwszym, BOT-PSE pozostanie w rękach Skarbu Państwa, a PKE i ZGE miałyby trafić w ręce inwestorów branżowych bądź finansowych.

Trzeci wariant zakłada powstanie tylko 2 podmiotów. W pierwszym mieliby się znaleźć tak jak we wszystkich poprzednich grupa BOT-PSE- ENERGA poszerzona dodatkowo o ŁZE, ZEŁT, ENEĘ oraz częściowo rozparcelowaną Wschodnią Grupę Energetyczną: ZE Białystok, ZE Warszawa - Teren, LUBZEL oraz Elektrownię Ostrołęka. Drugi pomiot to – tak jak w poprzednich wariantach: PKE, Enion i Energetyka Podkarpacka wzmocniona dodatkowo pozostałymi po parcelacji Wschodniej GE: ZEORK i Zamojską Korporacją Energetyczną. Ten wariant zakłada kontynuację samodzielnej prywatyzacji: ZE Dolna Odra i Elektrowni Kozienice.
Do rozwiązania jest jeszcze nabrzmiewający problem ZE Pątnów-Adamów-Konin operacyjnie zarządzanego nadal przez “Elektrim”, ale kontrolowany - po rozlicznych perturbacjach - przez grupę Zygmunta Solorza – Żaka, lecz należącego w połowie do Skarbu Państwa. Sami pracowniczy chętnie by się widzieli w grupie razem z BOT-em.

Po co?
Komu?
Na co?


Bardzo łatwo buduje się tabelki i jeździ palcem po mapie. Świat wirtualny jest na ogól spolegliwy i – uległy, rzeczywistość bywa jednak oporna. Rząd widziałby swoje megafirmy w strukturze koncernowej, jako łatwiejszej i tańszej do zarządzania. Praktyka uczy jednak, że wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia ze stroną społeczną o bardzo rozbudowanym poczuciu własnego “ego”, takie struktury są witane z dużą dozą nieufności. Sprawa jest prosta w koncernie jest jeden zarząd, jedna rada nadzorcza i poszczególne organizacje związkowe z etatowym kierownictwem wyłącznie na szczeblu koncernu. W holdingu, każda wchodząca weń firma jest samodzielna, więc ile firm - tyle zarządów, rad nadzorczych, organizacji związkowych itp.

Rząd widziałby w każdej sytuacji wiodącą państwową firmę zdolną do prowadzenia dużych programów inwestycyjnych takich jak np. budowa elektrowni atomowej czy zagospodarowanie legnickich złóż węgla brunatnego lub też ekspansji na rynkach zagranicznych. Taki układ miałby być gwarantem bezpieczeństwa energetycznego państwa poprzez bezpośredni wpływ kierownictwa państwa na kierownictwo i politykę firmy. Ale państwowość firmy oznacza, że wcześniej czy później w jej kierownictwie fachowców wyprą politycy (na prądzie przecież znają się wszyscy, bo każdy prąd ma w domu...). I rytm zmian na stanowiskach w zarządzie będzie podążał za rytmem zmian większości w parlamencie, bo co rusz pojawia się ktoś, kto zapragnie sprawdzić się w biznesie. Praktyka pokazuje jednak, że abstrahując od państwowego czy dokładniej partyjnego nadzoru, firmy prywatne są efektywniejsze od firm państwowych.

Analitycy wskazują, iż integralność terytorialna wytwarzania energii z jej dystrybucją powinna w efekcie synergii dać znaczne oszczędności. Tylko jakie są gwarancje, że firma – per saldo monopolizująca na określonym terytorium zarówno produkcję jak i dystrybucję – zechce dobrowolnie oddać te korzyści (albo przynajmniej uczciwie podzielić się nimi) konsumentom w postaci atrakcyjnej ceny, a nie będzie sama ich konsumować na swoje potrzeby. Taką gwarancją jest jedynie konkurencja. Więc architekci nowego ładu energetycznego w Polsce tak muszą dzielić granice wpływów poszczególnych grup, aby zostawić spory margines właśnie dla konkurencji. I znowu łatwo powiedzieć czy napisać – trudniej skutecznie zrealizować. Z punktu widzenia konkurencji układ 3 grup energetycznych jest korzystniejszy od systemu dwójkowego. Ale w obu wariantach ta trzecia grupa jest zawsze słabsza od dwóch pozostałych.

Zachodnia Grupa Energetyczna to tylko ENEA i ZE Dolna Odra, Wschodnia Grupa to spółki dystrybucyjne WGE oraz Kozienice i Ostrołęka ewentualnie Lubelski Węgiel z wizją budowy elektrowni “Wschód”. Pieniędzy potrzebują nie tylko elektrownie na odbudowę i budowę nowych mocy wytwórczych. Pieniędzy w takim samym, albo nawet większym stopniu potrzebują spółki dystrybucyjne na modernizację i rozbudowę sieci dystrybucyjnej. Przeciętny Polak - na tle przeciętnego Europejczyka - konsumuje dramatycznie mało energii elektrycznej. Na wielu obszarach konsumpcja, a więc sprzedaż energii elektrycznej mogła by “od ręki” wzrosnąć o 15 czy nawet 30 proc. ale brakuje możliwości jej dostawy. I tu koło zamyka się, bo bez produkcji nie ma czego sprzedawać, ale też bez zwiększenia możliwości sprzedaży wzrost produkcji nie ma sensu.


Dokończenie znajdziesz w wydaniu papierowym. Zamów prenumeratę miesięcznika ENERGIA GIGAWAT w cenie 108 zł za cały rok, 54 zł - za pół roku lub 27 zł - za kwartał. Możesz skorzystać z formularza, który znajdziesz tutaj

Zamów prenumeratę



 



Reklama:

Komfortowe apartamenty
"business class"
w centrum Krakowa.
www.fineapartment.pl




PRACA   PRENUMERATA   REKLAMA   WSPÓŁPRACA   ARCHIWUM

Copyright (C) Gigawat Energia 2002
projekt strony i wykonanie: NSS Integrator